Dlaczego rezygnujemy
z gotowania?

Paradoks polskiej kuchni. Im bardziej kochamy gotować, tym częściej z tego rezygnujemy. Dlaczego?

Długi, letni dzień, powrót do domu i ambitny plan na kolację. W lodówce czekają świeże sezonowe składniki, a w głowie gotowy przepis. Brzmi znajomo? Problem w tym, że kiedy wreszcie przekraczamy próg mieszkania, brakuje nam już czegoś ważniejszego niż pomysł czy produkty — energii.

Najnowsze badanie przeprowadzone na zlecenie Kuchni Vikinga ujawnia zaskakujący paradoks: z domowego gotowania rezygnujemy nie dlatego, że straciliśmy do niego serce. Wręcz przeciwnie. Rezygnujemy, bo... zbyt mocno je lubimy.

Lubimy gotować. Bardziej, niż mogłoby się wydawać

Przez lata jedzenie dostarczane pod drzwi kojarzyło się z kimś, kto z kuchnią jest na bakier. Dane brutalnie rozprawiają się z tym stereotypem. Jesteśmy narodem kulinarnych pasjonatów. Uwielbiamy karmić innych, testować nowe smaki i eksperymentować w kuchni.

Naprawdę lubimy gotować

71%

z nas deklaruje, że lubi gotować

75%

osób w wieku 35–49 lat lubi gotować

7 na 10 z nas lubi gotować

Codzienne skrolowanie portali kulinarnych mogłoby sugerować, że domowa kuchnia przeżywa renesans. To jednak tylko połowa prawdy. W tym miejscu kulinarna pasja zderza się z realiami współczesnego życia.

Dlaczego przegrywamy starcie z własną lodówką?

Bo choć większość z nas lubi gotować, niemal wszyscy przyznajemy, że regularnie z tego rezygnujemy. Nie dlatego, że nie mamy ochoty.

Chcemy gotować. Ale często odpuszczamy

82%

z nas przyznaje, że zdarza nam się zrezygnować z gotowania mimo chęci

59%

robi to co najmniej kilka razy w tygodniu

Niemal 9 na 10 z nas rezygnuje z gotowania, mimo że chce gotować

To nie jest historia o ludziach, którzy nie lubią stać przy kuchence. To historia o ludziach, którzy po całym dniu obowiązków muszą podejmować kolejne decyzje: co ugotować, czego brakuje w lodówce, ile czasu zajmie przygotowanie posiłku i kto później posprząta. W pewnym momencie nawet to, co lubimy, przestaje mieć siłę konkurować z tym, jak bardzo jesteśmy zmęczeni.

Anatomia zmęczenia. Trzy źródła tego samego problemu

Okazuje się, że wyczerpanie, które odciąga nas od kuchni, ma bardzo złożone podłoże. Nakładają się na siebie obowiązki zawodowe, domowe i psychiczne obciążenie codziennością.

Co najczęściej odbiera nam siłę do gotowania?

60%

zmęczenie fizyczne

56%

zmęczenie psychiczne

53%

przedłużające się obowiązki zawodowe

To nie jest opowieść o lenistwie. To historia o zjawisku, które psychologowie nazywają mental load (obciążeniem psychicznym) oraz paraliżem decyzyjnym (decision fatigue). Po całym dniu spędzonym na odpisywaniu na maile, zarządzaniu projektami czy opiece nad dziećmi, nasz mózg ma dość.

Konieczność podjęcia kolejnych decyzji – Co dziś zrobimy? Czy starczy mleka kokosowego? Kto pozmywa? – staje się barierą nie do przejścia. Gotowanie przegrywa z potrzebą odpuszczenia czegokolwiek, co nie jest konieczne, żeby dotrwać do końca dnia.

Nieważne, czym zajmujemy się w ciągu dnia. Efekt jest podobny

Kiedy najczęściej rezygnujemy z gotowania?

71%

po dniu pracy fizycznej

64%

po dniu opieki nad dziećmi

59%

po dniu pracy przy komputerze

Kiedy te trzy czynniki nakładają się na siebie, organizm uruchamia tryb przetrwania. Mózg szuka najprostszej drogi do odpoczynku. Pod wieczór po prostu brakuje nam paliwa.

Większość z nas dopuszcza takie połączenie. Prawie nikt o nim nie mówił

Jeszcze kilka lat temu można było usłyszeć, że pudełka z jedzeniem są alternatywą dla gotowania. Dziś patrzymy na to inaczej.

Zaczynamy postrzegać to jako element strategii dbania o własny dobrostan.

Czy można lubić gotować i korzystać z cateringu?

68%

z nas uważa, że tak

31%

kojarzy catering z osobami, które lubią gotować, ale nie mają czasu

32%

nadal uważa catering za przejaw lenistwa

- Mam wrażenie, że przez lata dieta pudełkowa była trochę źle rozumiana. Jakby korzystanie z niej oznaczało, że ktoś nie lubi gotować. A przecież można kochać gotowanie, kochać smak, dobre produkty — i jednocześnie nie mieć codziennie siły na planowanie, zakupy i kilka godzin w kuchni. Sama nie zamówiłabym dania, które smakuje jak kompromis. Jestem zbyt zakochana w dobrym jedzeniu. Dlatego w Kuchni Vikinga wszystko zaczyna się od produktu. Kocham składniki, które mają osobowość — dzikie zioła, fermentacje, dobre masło, sezonowe warzywa. Chcemy, żeby ktoś otwierając rano swoje zamówienie miał poczucie, że ktoś wcześniej nad tym daniem naprawdę popracował - zaznacza Ewelina Łapińska, przedstawicielka marki Kuchnia Vikinga.

Nie przestaliśmy lubić gotowania. Nie przestaliśmy też chcieć gotować. Problem w tym, że coraz częściej nie mamy już na to przestrzeni — ani czasu, ani siły.

Najtrudniej odpuścić coś, co naprawdę sprawia przyjemność. I właśnie dlatego w takie dni pojawia się Kuchnia Vikinga — kiedy chęć jeszcze jest, ale energia już nie.

Materiał promocyjny marki Kuchnia Vikinga.

Źródło: Badanie ilościowe CAWI przeprowadzone przez Instytut Rozwoju Sprzedaży i Marketingu (IRSM) w dniach 29 kwietnia - 4 maja 2026 r. na reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków (N=1002, reprezentatywność ze względu na płeć, wiek i klasę wielkości miejscowości). Dane dotyczące gotowania w grupie osób lubiących gotować (N=710) dotyczą wyłącznie tej podgrupy respondentów.